Całkie niedawno po dużych przygodach udało się dopasować okularki dla naszych księżniczek. Oczywiście najlepszą częścią tego wydarzzenia była sama wizyta u optyka. Wiadomo kobiety potrafią przebierac i wybierać, gdzie w końcowym efkekcie i tak biorą to na samym poczatku mieli w ręce. Gdy już dobrano oprawki i załatwiliśmy wszelkie formalności pozostało tylko czekać na ich wykonanie. Nareszcie nadszedł dzień w którym gotowe okularki dotarły do nas do domku. Pierwsze przymiarki nie przynisły oczekiwanego rezultatu i po chwili obie pary wylądowały na podłodze. No cóż, nie poddajemy się i zakładamy. Po godzinie walki niczym Syzyf z wielkim kamolem stwierdziliśmy pierwsze uszkodzenie oprawek, a miał być takie niezniszczalne. Szybciutko awaria została usunięta i dziewczynki znów mogły się cieszyć z rzutów oklarkami, a my z gimnastyki ufundowanej przez córeczki.
No właśnie tak teraz wyglądają nasze księżniczki. Coraz lepiej radzą sobie z noszeniem okularków. Mamy nadzieję, że po dwóch tygodniach walki nasze pociechy same będą się domagać dodatkowych par oczek.
sobota, 2 marca 2013
środa, 20 lutego 2013
Wizyta w Łodzi
Jak już ostatnio zapowiadałem, byliśmy całą dzielną rodzinką w Łodzi. Cel wizyty, przymiarka ortez dla naszych księżniczek. Muszę przyznać, że córeczki były bardzo dzielnie, podobnie jak ich starszy brat Krzyś. Najpierw dokonano wstępnej przymiarki
....ostatnią przymiarkę. Oczywiście nie są to jeszcze gotowe ortezy. Zostaną jeszcze odpowiednio podklejone i wyprofilowane pod stópki naszych córeczek. Gotowe zostaną wysłane do nas pocztą.
Po czym dzieciaczki stwierdziły, że czas na herbatkę. Sami przejeli inicjatywę i ...
No właśnie sprawnie i szybko zastawili stolik, po czym poprosili o nalanie herbatki
Po wypiciu kilku, no dobra kilkunastu filiżaneczek herbatki nadszedł czas na .....
....ostatnią przymiarkę. Oczywiście nie są to jeszcze gotowe ortezy. Zostaną jeszcze odpowiednio podklejone i wyprofilowane pod stópki naszych córeczek. Gotowe zostaną wysłane do nas pocztą.
Po przymiarkach i herbatce postanowiliśmy wracać do domku. Droga z Łodzi do Głogowa była hmm ciężka? Mało powiedziane, ona byla koszmarna. Najpierw śnieg, potem deszcz. Kiedy już myślałem że gorzej nie może być i zwolniliśmy do granic rozsądku nastała gęsta mgła. No cóż jedziemy dalej, nie narzekamy. Oczywiście do mgły dołączył jeszcze deszcz ze śniegiem. Tak oto wyglądał nasz powrót do domku. Szybka kąpiel i błogi sen całej rodzinki.
czwartek, 14 lutego 2013
Dziękujemy
Ufff Nareszcie jesteśmy i nareszcie blog działa, tylko ciekawe jak długo. Dziękujemy wszystkim za ciepłe słowo, które przydaje się w trudnych chwilach, a tych nie brakuje. Dziękujemy również za każde wsparcie przekazane na walke o zdrowie naszych księżniczek. W najbliższych dniach postaram się uzupełnić wszystkie braki.
niedziela, 20 stycznia 2013
Filmik o naszych dziewczynkach, Juli i Karolinie
Dziękujemy Iwonie Sznura za zrobienie tego filmiku, jest piękny.
Wieści z Poznania
15 stycznia byliśmy w Poznaniu na wizycie u ortopedy.
Diagnoza dla naszych córeczek brzmi następująco. Karolina prawdopodobnie może będzie chodzić, lecz na pewno nie będzie to chód pewny i prawidłowy. Natomiast Juleczka nie będzie chodzić sama, lecz przy pomocy kul, balkonika. Taka diagnoza sprawdzi się jedynie pod warunkiem, że wyposażymy dziewczynki w sprzęt ortopedyczny. Zarówno Julka jak i Karolinka będą musiały przejść operacje nóżek. Jaką, jeszcze na dzień dzisiejszy nie wiemy. Dodatkowo w tym roku będziemy musieli wyjechać dwa razy na turnus rehabilitacyjny. Jedynie po spełnieniu tych powyższych warunków nasze dziewczynki będą w stanie osiągnąć to co rokuje ortopeda. Jeśli nam się nie uda nasze kochane córeczki będą poruszać się na wózkach.
Oczywiście były łzy i smutek, ale czas zabrać się do pracy. Przestaliśmy wyznaczać terminy kiedy to dziewczynki zaczną chodzić. Przestaliśmy również myśleć co będzie dalej. Będziemy nadal ciężko pracować z dziewczynkami, walczyć o ich zdrowie i okazywać im dużo miłości.
sobota, 12 stycznia 2013
poniedziałek, 7 stycznia 2013
Duży świat czeka na małe celebrytki
No i proszę, ostrzegano mnie, mówiono mi, że dzieci zajmą się karierą z domu wyfruną itd. No i stało się. Nasze dwie dzielne księżniczki udzieliły pierwszego wywiadu do gazety, a co. Łaskawie pozwoliły nam towarzyszyć, chyba tylko po to żeby im pampersa podciągnąć. Człowiek dmucha, tuli, martwi się, a tu proszę. Oczywiście szczelnie pozamykaliśmy z Edytką wszelkie okna i drzwi, żeby nam te małe gwiazdeczki za szybko jednak z domu nie wyfrunęły.
Teraz bardziej już poważnie, bardzo się cieszymy, że ten bal charytatywny Pani Ewy Drozd odbędzie się na rzecz naszych córeczek. Juz dziś wiemy, że z początkiem roku będą potrzebne duże pieniążki na dalszą intensywną rehablitację, czy też zakup sprzętu rehabilitacyjnego. Bez tego balu nie dalibyśmy rady. Nasze dziewczynki mają duży potencjał i my jako rodzice musimy dać z siebie wszystko aby temu zadaniu sprostać. Wiemy też, że bal nie rozwiąże wszystkich naszych problemów finansowych. Jednak gdyby nie on, musielibyśmy znacząco okroić rehabilitację, nie byłoby szans na zakup pionizatorów, czy też dalszego zmagania się z chorobą naszych kochanych córeczek.
Teraz bardziej już poważnie, bardzo się cieszymy, że ten bal charytatywny Pani Ewy Drozd odbędzie się na rzecz naszych córeczek. Juz dziś wiemy, że z początkiem roku będą potrzebne duże pieniążki na dalszą intensywną rehablitację, czy też zakup sprzętu rehabilitacyjnego. Bez tego balu nie dalibyśmy rady. Nasze dziewczynki mają duży potencjał i my jako rodzice musimy dać z siebie wszystko aby temu zadaniu sprostać. Wiemy też, że bal nie rozwiąże wszystkich naszych problemów finansowych. Jednak gdyby nie on, musielibyśmy znacząco okroić rehabilitację, nie byłoby szans na zakup pionizatorów, czy też dalszego zmagania się z chorobą naszych kochanych córeczek.
czwartek, 3 stycznia 2013
Jak to kobietę ciągnie do szafy
Dzisiaj jest duuuuży powód do radości. Otóż nasza kochana Karolinka weszła sobie sama na trzy schodki. Siedziała tak dumnie i coś tam po swojemu mówiła do swojej siostry. Zapewne "chodź Julka, zobaczysz ile tam fajnych rzeczy jest..." Oczywiście zaniepokojeni tatuś i mamusia zaczeli się mocno zastanawiać co tak cichutko siedzą nasze księżniczki. Bowiem wszystkim rodzicom wiadomo, że jak dzieci są cicho to na pewno cos broją. Tutaj niespodzianka, żona krzyczy "chodź zobacz", mnie szczęka opadła. No i ogrom radości przeplatanych ze łzami szczęścia. Nasza dzielna dziewczynka postanowiła pójść sobie na górę. Jako że facet jestem to jedno znacznie stwierdziłem, że córeczka zwyczajnie chciała pójść sobie do garderoby po przymierzać sukieneczki. Tak trzymać dzielne córeczki, damy radę.
środa, 2 stycznia 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)










